Jeden z lepszych dni i zarazem najgorszych lokali w jakich byłem w życiu na pizzy i piwie!

W poprzedni dzień wyszedłem na pizze i piwo do pewnej knajpy. OMG! To była dziwna przygoda. Jak na 13-ty piątek było zajebiście! Ale jednocześnie był to najgorszy lokal w jakim byłem w życiu. Dodatkowo po drodze spotkałem jeszcze fajną dziewczynę z pubu. Przeczytaj dlaczego, co się wydarzyło i co mnie spotkało… 

Wczoraj był chodny dzień. Kilka stopni poniżej minusa. Przyjechała do mnie dziewczyna (ma na imię Kamila). Na początku grzaliśmy się w domku przy gorącej herbacie. Mieliśmy w zamiarach zrobić naleśniki ale stanęło na tym aby wyjść się przejść. Jak tylko wystawiliśmy nosy za drzwi zawiało mrozem. Brrr… Szybko wskoczyliśmy do autobusu i pojechaliśmy do miasta pospacerować po rynku w nadziei, że w miejscu gdzie znajduje się nieco więcej ludzi będzie nieco cieplej. Przeliczyliśmy się… Chwile pospacerowaliśmy i w między czasie spaliliśmy Camela (te nowe slim mentolowe są zajebiste!).

Nie minęło 10 minut i zgłodnieliśmy. W sumie to byliśmy głodni już wcześniej tylko, że wtedy ten głód się skumulował. Był już wieczór. Coś koło 20. Jak teraz kiedy piszę te słowa. Po krótkiej wymianie zdań doszliśmy do wniosku, że mamy ochotę na pizze i piwo. Tylko, że mieliśmy jeden problem. Chcieliśmy spędzić ten czas w spokoju, na uboczu od zgiełku i ścisków w pubach. Taki czas dla nas. Możemy wtedy na spokojnie porozmawiać na tematy, na które zazwyczaj brakuje czasu w codziennym pędzie. Pijalnia Warki odpada – tam zawsze w wieczorne piątki jest masa ludzi. Szukamy dalej – Da Grasso. Niee, ostatnio bardzo pogorszyła im się jakość pizzy (choc kiedyś byłem wielkim ich zwolennikiem i nie wyobrażałem zjedzenia pizzy w innym lokalu niż Da Grasso teraz nie wyobrażam sobie jak można jeść to gówno, które teraz tam robią; niestety nie potrafili utrzymać klienta) – przynajmniej w Legnicy.

Przychodziły nam do głowy albo miejsca, w których można napić się piwa ale nie ma nic do jedzenia sensownego, albo takie gdzie jest tylko pizza bez napojów i alkoholu. Masakra! Nie spodziewałem się, że znalezienie takiego lokalu w mieście z ponad 100 tysięcy mieszkańców będzie takie trudne. W końcu po chwili namysłów na spontanie podszedłem do grupy dziewczyn wychodzących z pobliskiego pubu „Kryzys”.

Wywinęła się rozmowa między jedną z nich (tak między nami całkiem niezła była ;))

– Hej ;)
– Hej :)
– Znacie jakiś dobry lokal, w którym można napić się piwa i jednocześnie zjeść dobrą pizze?
– Hmm… a Warka?
– Nieee. Tam dzisiaj będzie dużo ludzi. Chcemy coś spokojniejszego :)
– (po chwili namysłu)… a może w parku? Tam ostatnio wybudowali nową pizzerie.
– Hmm brzmi nieźle. Kiedy to było?
– Niedawno
– Super! Dzięki

Udałem się następnie z Kamilą w tamtym kierunku. Po kilku chwilach rozmyślań doszedłem do wniosku, że to dobry wybór bo dosyć oddalony od centrum, a na dodatek nowy. Perfekcyjnie! Nie jest jeszcze aż tak znany więc idealnie pod nasze wymagania. Podobno z tego co dowiedziałem się od koleżanki z Kryzysu serwują całkiem dobrą pizze. Za chwile czekało mnie zaskoczenie…

Lokal jest w parku obok palmiarni . Dojście tam z centrum zajęło nam coś ponad 30 minut spokojnym spacerkiem. Normalnym tempem pewnie byłoby to  z 2 razy szybciej. Nam jednak nigdzie się nie śpieszyło. Po drodze minęliśmy kozi staw, któremu strzeliłem fotkę moim nowym smartfonem Nokia Lumia 820 (BTW sprawdza się rewelacyjnie! idealny telefon dla ludzi wyznających minimalizm ale o tym napisze innym razem), którą widzicie poniżej. Na środku stawu jest wyspa, na której rosną drzewa, a miasto zamontowało i powiesiło na nich światełka „choinkowe”. Cudnie to wygląda. Razem z tymi łabędziami świetlnymi pod drzewami. Dostrzegacie je? Na zdjęciu to aż tak nie olśniewa ale chyba stałem przy nich dodatkowe 10 minut czas, a no i karmiliśmy kaczki (duużo ich było!)  ;)

kozi staw

Po wykruszeniu już całego chleba jakie Kamila miała ze sobą ze śniadania, które wzięła se sobą do pracy, poszliśmy dalej. W kierunku naszej ukochanej pizzy! Skręciliśmy w uliczkę w lewo i z każdym korkiem było coraz mniej światła… Wtedy zacząłem rozumieć czemu on nie był odwiedzany o czym za chwile mieliśmy się już przekonać. Jednak nadal szliśmy do przodu. No jak zainwestowaliśmy w tą podróż dobre pół godziny to przecież się nie cofniemy. Weszliśmy do parku; nocą. Było czarno jak w dupie bo zero latarni a te co były to już dawno zostały zapomniane. Plus tej całej podróży był taki, że zobaczyliśmy piękne niebo – kilkanaście wyrazistych gwiazd i pełnia księżyca. No po prostu marzenie! <3 W końcu jednak musiałem włączyć latarkę w mojej Lumi (swoją drogą mocno świeci jak na telefon) abyśmy nie zabili się o jakiś konar drzewa wystający z ziemi.

W końcu doszliśmy do budynku mniemanej pizzerii… jednak z żadnej strony nie mogliśmy znaleźć drzwi. Aż dziwne. Obeszliśmy budynek do około i okazało się, że drzwi były z tyłu a nie przodu. Co za debil wymyślił taka konstrukcję! To powinno być pokazywane na uczelniach jako doskonały przykład jak NIE należy budować. Pomyślałem „Dobra, może po prostu to jest takie złe wrażenie i nie skreślajmy ich od razu”. Po wejściu do lokalu od Pierwszego kroku poczułem jakąś dziwną wręcz przeszywającą negatywną energię. Praktycznie nigdy z czymś, aż tak mocnym się nie spotkałem od samego początku. Dobra idę dalej. Przedsionek aż powiewał chłodem. Miałem wrażenie, że to jest teleporter na Sybir… Po otworzeniu kolejnych drzwi okazało się, że nie. Uff, na szczęście :)

Wszedłem dalej – sala była przeogromna. 1/3 wielkości Kauflanda. No może przesadzam ale uwierzcie, że była na prawdę spora. Na drugim jej końcu znajdował się pracownik co przyjmował zamówienia. Gdy szliśmy w tamtym kierunku każdy nasz krok odbijał się w ścianach głuchym echem.. To wszystko stworzyło na prawdę nie miłą otoczkę. Za to jak podeszliśmy już do kasy pan okazał się bardzo miły i uprzejmy. Jeden z nielicznych plusów tego okropnego miejsca. Zamówiliśmy ostrą pizze w średniej wielkości i lane piwo Warka. Siedliśmy przy największym stole i zaraz podano nam szklanki z trunkiem. Zanim przygotowali jedzenie porozmawialiśmy chwilkę i udałem się do toalety. No normalnie o tym bym nie wspominał ale to było koszmarne przeżycie w moim życiu. Nigdy wcześniej nie widziałem takiej strasznego WC z tak przerażającym wnętrzem. Takiej pustki i głuchych odbić kroków nie widziałem nigdy. Jakbym miał teraz wymienić kilka najstraszniejszych przeżyć w życiu to pobyt w tym pomieszczeniu byłoby na jednym z najwyższych miejsc.

Tak szybko jak wszedłem tak samo szybko stamtąd wyszedłem. Gdy wróciłem do dziewczyny i spytałem się jej o opinie lokalu nie byłem osamotniony w takim odbiorze i wrażeniu. Chciałem znaleźć kilka plusów tej sytuacji i zwróciłem uwagę na drobne dodatki w wystroju. Musze przyznać, że doskonale odwzorowali wygląd z nazwy „Chata Pirata”. Po chwili dostaliśmy już pizze i okazało się, że mogliśmy zamówić mniej pikantną. Ale po kilku kęsach zrobiła się już zjadliwa i bardzo smaczna. Musze tutaj ich pochwalić, że zostały użyte same świeże składniki. Można było to wywnioskować zarówno podczas smakowania jak i samego jej wyglądu. Choć jednak rogi miała zbyt wyrośnięte była naprawdę dobra (ale sos to porażka. to nie sos a woda z przyprawami, dawno nie jadłem czegoś tak rzadkiego). W czasie jej konsumpcji napatoczył się temat blogowania. jako, że w tle leciała Eska TV, czyli moja ulubiona stacja muzyczna rozmowa jeszcze bardziej nabierała rozpędu. Jestem przekonany, że podczas tamtych kilkudziesięciu minut rozmowy zainspirowałem mocno Kamile. Jednak po dłuższym pobycie w tym pomieszczeniu nie wróżyło nic dobrego dla nas (pod względem emocji jakie wywoływało) i dotarło to do mnie koło 22.

Siedzieliśmy tak dobre 1,5h i czas się zwijać. Po wyjściu z tego budynku aż odetchnąłem z ulgą, że oddalam się od tego miejsca. Nigdy więcej nie chce tutaj wracać mimo, że nie było ludzi. Jednak atmosfera jaka tam unosi się w powietrzu jest bardzo ciężka. Można wręcz przekopywać się przez to szpadlem. Gdy oddaliliśmy się wystarczająco daleko poczułem taki spokój na sercu. Dziwne, bo nigdy aż tak mocno pomieszczeń nie wpłynęło na moje emocje (no może poza Wrocławiem gdzie całe miasto ma magiczną energię i wpływa na mnie bardzo kojąco ale to też wpis na inny artykuł). Po chwili pożegnałem się z Kamilą :* i wsiadłem do autobusu.

Powiem Wam, że było to moje najdziwniejsze wyjście na pizze i piwo w życiu. Zarazem było zajebiście (i tego się trzymam) bo cała trasa do parku (m.in. kaczki) i rozmowa o blogosferze podczas jedzenia, ale zarazem także mrocznie i ciężko (wewnętrznie). Jestem osobą, która zwraca dużą uwagę w kierunku energii miejsc, ludzi i rzeczy oraz z tym jak się z tym czuje (na swój swoisty subiektywny sposób). Polecam Wam wyjście tam aby poobserwować to co ja, ale jeżeli chcecie tylko zjeść pizze i w dupie macie jakąkolwiek energetykę to idźcie do jakiegokolwiek innego lokalu. Jeżeli jednak zdecydujecie się wybrać do tego samego miejsca co ja to jestem cholernie ciekaw Waszych odczuć z tego miejsca :) Pozdrawiam Was bardzo gorąco i ściskam serdecznie ;)

Osoby, które przeczytały ten artykuł przeczytały także:

  • Zaczynajmy! Po co, na co i dlaczego?06.12.2013 Zaczynajmy! Po co, na co i dlaczego? (4)
    Witaj czytelniku! :) Dziś są Mikołajki! I to właśnie dzisiaj zaczynam pisać tego bloga! Miałem w tym miejscu opisać Ci dokładnie o czym ten blog będzie. Niestety nie zrobię tego. Rozlegle rozpisa...
  • Czy MLM to aby na pewno źródło pasywnych pieniędzy i wiecznego szczęścia?18.12.2013 Czy MLM to aby na pewno źródło pasywnych pieniędzy i wiecznego szczęścia? (4)
    MLM, a inaczej marketing sieciowy. Bardzo kontrowersyjny temat. Wiele osób go krytykuje i tyle samo (jak nie więcej) chwali w niebogłosy. Kto ma rację? Czy aby na pewno MLM jest taki wspaniały jak ...
  • Wyczucie w relacjach z ludźmi11.12.2013 Wyczucie w relacjach z ludźmi (0)
    Przypominasz sobie może sytuacje ze swojego życia gdy zbyt mocno naciskałeś na kogoś? Po jeszcze większym Twoim nacisku osoba jeszcze bardziej się cofała i mniej robiła (z tego co obiecała wcześnie...
  • kamilmrzsi

    Nie znam nikogo z takim poczuciem humoru jak Ty. Gratuluję! ★★★

    • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

      Dziękuję! Miło mi to słyszeć :)

  • AleksandraKw

    Jak z jednego wieczoru małych wrażeń można zrobić artykuł pełen emocji i napięcia ? Tego trzeba zapytać Mateusza. Gdy pisałeś o tym jak wchodzicie do tej pizzeri czy szukacie wejścia miałam wrażenie że zaraz coś wyskoczy i was porwie, do tego odbijające się kroki w ścianach jak w najgorszym horrorze a wszystko po to by zjeść piekielnie pikantnej pizzy, popijając lanym piwkiem takie rzeczy tylko na sublog haha :D
    Artykuł pełen humoru super, już wiem jaki następny blog umieszczę w swoim czytniku.
    Dzięki za poprawę nastroju w ten szarawy dzień.

    Pozdrawiam,
    Aleksandra

    • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

      Lubie pikantne potrawy tylko ta pizza miała jakiś dziwny posmak. Pierwszy raz w życiu z takim się spotkałem. Ale i tak było za mało pieprzu cayenne, który ja stosuje o wszystkiego. Od zwykłych kanapek na zupach kończąc ;)

      • AleksandraKw

        Och też lubię ostro.. jeść :)
        Dziwny posmak pewnie z jakichś dziwnych pieprzo cayenneowsko podobnych przypraw. Zdarza się :P

  • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

    Mamy misje! Odnaleźć koleżankę! :P
    Oj tam, oj tam… no to co, że by była zazdrosna? Na dobre by jej wyszło ;)

  • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

    Nawet podrażnić się nie dasz :P

  • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

    Druga strona zauważa wtedy, że musi jednak o siebie też dbać i utrzymywać napięcie w związku bo jak wszystko opadnie to wraz z pożądaniem, a wtedy – bądźmy brutalni – zamieni się na „lepszy model”. To nazywam zdrową zazdrością ;) To taka, która zysk i korzyść przynosi dla obu stron. Bo właśnie w takich sytuacjach widzi się, że to, że jest się z kimś w związku nie oznacza przykucie kajdankami do niego. Jest się dla tego, że się chce z własnej woli. I skoro można mieć coś lepszego to czemu nie skorzystać?

  • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

    Czy aby na pewno? Popatrz na zachowania kobiet… Choć często według mnie wina jest po obu stronach to jednak bardziej szale bym przesuwał w stronę kobiet, które chcą mieć większą kontrolę. Poczucie, że zawsze będziemy ich i przez to czują się niby lepiej w swoim złudnym bezpieczeństwie. Mężczyznom też to się zdarza, nie mówię, że nie, jednak kobietom zdecydowanie częściej z tego co zauważyłem

    • AleksandraKw

      Ja widzę po sobie że to faceci lubią jak kobiety są o nich zazdrosne, a później robią wielkie halo jak to my sie przyczepimy o coś no niestety taka wasza natura kochany :) Taka natura hehe..
      Ale co byśmy bez was zrobiły..

      • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

        Zauważ, że skoro oczekujesz od nas takiego zachowania to jakie inne możesz dostać jak nie takie właśnie jakiej chcesz? Świat daje Ci dokładnie to czego chcesz choć nie zawsze to jest dobre dla Ciebie.

        • AleksandraKw

          Oj nie zawsze bo jakoś nie zadowala mnie takowe zachowanie :)
          Trudno … Tak jesteście po prostu skonstruowani :)

          • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

            Trudno, że Cię nie zadowala. Ale prawdziwie takie chcesz. I tyle. Inaczej byś takich rzeczy nie przyciągała do swojego życia. Podstawowe zasady prawa przyciągania ;)

            Lepiej dowiedzieć się co daje to, że chce się aby faceci chcieli w wywoływać zazdrość. Może to brzmieć kretyńsko ale tak jest

  • http://MateuszHalot.pl Mateusz Halot

    Zrobię pewnie kiedyś taką moją subiektywną listę lokali po przeprowadzce na stałe do Wrocławia. Znajomy Krzysiek już ma zrobiona taką listę wg Google – może zweryfikuje jej prawdziwość w moim odczuciu

    Powyższy artykuł dotyczy pizzerii w Legnicy a to pewnie będzie mniejszą grupę osób interesowało niż „Wroclove” ;)